Jacgues-Louis David – Madame Récamier

Jacques-Louis_David_016
Jacgues-Louis David trafił ze swoim talentem w niezwykłe czasy i długo doskonale sobie w nich radził. W początkach kariery wywijał pędzlem na zlecenie króla Francji Ludwika XVI. Potem robił to samo dla wielkich szych rewolucji francuskiej, a w końcu stał się nadwornym malarzem Napoleona. Miał więc okazję uwieczniać najbardziej dramatyczny okres francuskich dziejów, dzięki czemu jego płótna zdobią niezliczone podręczniki historii.

Dobra passa malarza skończyła się po upadku Napoleona. Bourbonowie nie zamierzali wybaczać artyście malowania dla ich wrogów i uznany „królobójcą” David musiał umykać z Francji. Zamieszkał w Belgii, gdzie żył spokojnie, ale już niczego istotnego nie namalował.

Madame Récamier (pełne nazwisko Jeanne-Françoise Julie Adélaïde Bernard Récamier) miała więcej szczęścia. Choć jej salon stał się centrum paryskiego światka towarzyskiego jeszcze za konsulatu i rolę tę pełnił za Napoleona, to piękna i inteligentna Récamier nie musiała kryć się przed Bourbonami. Jej salon świetnie funkcjonował i za ich ponownego panowania.

Récamier uchodziła za największą piękność Paryża i niezrównaną uwodzicielkę, która jednak nie dopuszczała mężczyzn zbyt blisko. Są nawet tacy francuscy historycy, którzy twierdzą, że do końca życia zachowała dziewictwo.

Portret Davida nie zdradza jednak wielkiej urody 23-letniej Récamier. Możnaby więc powiedzieć, że to portret kompletnie nieudany. A jednak obraz uchodzi za jedno z największych arcydzieł Davida. Specjalistów najbardziej zachwyca w nim wielka powściągliwość kompozycji i wykonania, a także brak charakterystycznego dla innych obrazów artysty wylizywania, czyli dopieszczania wszystkich szczególików, które bardzo drażni liczne rzesze krytyków. Jednak ów brak wylizywania nie był zabiegiem celowym, ale wynikiem przerwania malowania obrazu, gdy był już prawie ukończony. Wedle jednych zarzucenie pracy przez Davida miało być spowodowane kaprysami modelki. Według innych malarz obraził się na wieść, że zamówiła też portret u innego mistrza pędzla.

Warto jeszcze wspomnieć, że widoczny na obrazie mebel, zwany w Polsce szezlongiem, zyskał dzięki portretowi miano rekamiery.

1800, olej na płótnie, 173 na 243 cm, Luwr w Paryżu