John Constable – Wóz z sianem

John_Constable_013

Gusta bywają bardzo różne. Tej prawdy szczególnie mocno doświadczył angielski malarz John Constable. Najchętniej malował zwykłe pejzaże, w których ukazywał zazwyczaj wiejskie zakątki Anglii. Na jego obrazach prawie zawsze były trzy elementy: woda, zieleń (i to zazwyczaj taka bardzo zielona) oraz niebo pełne kłębiastych chmur. Jego zachwytu naturą nie podzielali jednak rodacy i nie cenili sobie zbytnio tych „przypadkowych” i „chaotycznych” widoczków. Na nic zdawały się tłumaczenia artysty, że przecież taka jest natura – chaotyczna i przypadkowa.

I być może Constable do końca życia byłby niedoceniony, a potem może nawet prawie całkiem zapomniany, gdyby nie osobnicy z drugiej strony kanału La Manche. Jednym z pierwszych Francuzów, który zachwycił się obrazem Constable’a był Théodore Géricault. Zobaczył on w Londynie ukazany powyżej „Wóz siana”, który wisiał w Królewskiej Akademii i bezowocnie czekał na kupca. Trzy lata później „Wóz siana” powieszono w Salonie Paryskim. Tam zachwycił się nim inny francuski mistrz pędzla Eugène Delacroix. Ale nie tylko on. Constable dostał za swoje dzieło złoty medal i status malarskiej megagwiazdy. Przez kolejne dekady Anglika podziwiali romantycy, impresjoniści, a chyba najbardziej barbizończycy (wspomniałem o nich przy okazji chorzowskiej walcowni), którzy też uważali, że najbardziej godna uwieczniania pędzlem jest natura i to taka jaka jest – przypadkowa i chaotyczna.

Anglicy zaczęli cenić Constable’a dopiero wiele lat później i to pod wpływem zachwytów Francuzów. Teraz mają go za jednego ze swoich najwybitniejszych twórców.

Formalnie Constable’a zalicza się do romantyzmu, ale trzeba pamiętać, że nie uległ wielu trendom tego kierunku i raczej był po prostu pejzażystą działającym w epoce romantyzmu.

1821, olej na płótnie, 130,5 na 185,5, National Gallery w Londynie