Pergaminowa księga zwana też Ewangeliarzem z Kells jest jednym z największych skarbów Irlandii. Powszechnie uznaje się ją za najwspanialszy irlandzki manuskrypt jaki dotrwał do naszych czasów i jeden z najwspanialszych manuskryptów wszech czasów.
Analizy zawartości księgi pozwoliły ustalić, że anonimowych autorów – miniaturzystów i skrybów – było co najmniej kilku. Nie wiemy jednak za bardzo kiedy i gdzie żyli.
Specjaliści uważają, że jej powstanie można datować na okolice 800 r. Jest prawie pewne, że istniała w 1007 r., a stuprocentowo pewne, że w XII w. Mogła powstać wszędzie tam gdzie działali irlandzcy mnisi, a więc nie tylko w Irlandii, ale też w Szkocji bądź Northumbrii. Ostatnimi czasy popularność zyskała hipoteza, że księgę stworzono w klasztorze na wyspie Iona u wybrzeży Szkocji. W 806 r. klasztor złupili Wikingowie, a resztka mnichów uciekła właśnie do Kells. Tam księga znajdowała się do połowy XVII w., kiedy to trafiła do Trinity’s College w Dublinie, gdzie jest po dziś dzień.
Jeden z wielu ozdobnych inicjałów
Główną zawartośc Księgi z Kells stanowią cztery ewangelie z czego Ewangelia św. Jana jest niedokończona. Swoją sławę manuskrypt zawdzięcza niezwykle bogatemu zdobieniu. Spośród 680 stron tylko dwie nie mają kolorowych elementów.
Pod względem artystycznym księga stanowi niezwykły konglomerat. Łączy ona artystyczne tradycje Bizancjum i chrześcijaństwa koptyjskiego z celtycką ornamentyką i symboliką o pogańskim rodowodzie.
Stworzenie manuskryptu było niezwykle kosztownym przedsięwzięciem. Na sam pergamin potrzeba było skór 150 cieląt. Niesamowitym luksusem było zastosowanie niebieskiego barwnika z lapis lazuli – minerału drogiego wówczas jak złoto. A przecież kolor ten można było uzyskać z dużych tańszych substancji. Obwoluta księgi była najpewniej bogato zdobiona i wyłożona drogimi kamieniami. Niestety, nie zachowała się do naszych czasów. Jak się przypuszcza oderwano ją podczas kradzieży w 1007 r.
Na ilustracji u samej góry widzicie tzw. stronę chi rho (greckie XR), czyli zawierającą ozdobny monogram Chrystusa. Zdaniem specjalistów była to zapewne najbardziej pracochłonna strona spośród wszystkich irlandzkich manuskryptów. Poniżej galeria z kilkoma stronami.

Dekorowane zdanie Tunc dicit illis z Ewangelii św. Mateusza
Fragment Ewangelii św. Jana
Początek Breves causae Ewangelii św. Łukasza
Chrystus na tronie





Mój ulubiony iryjski rękopis. Zawsze kiedy widzę tę reprodukcję robi mi się ciepło na sercu… ehh…
„Niesamowitym luksusem było zastosowanie niebieskiego barwnika z lapis lazuli – minerału drogiego wówczas jak złoto. A przecież kolor ten można było uzyskać z dużych tańszych substancji.”
nie bardzo rozumiem jakie substancje ma Pan na mysli
nie mam teraz drukowanej podporki pod reka , ale z tego co pamietam to lapis lazuli był praktycznie jedyny w swoim rodzaju
co do trwalosci, swiatloodpornosci.
moze ze wzgledu na cene i brazowienie oleju byla nakladana w malarstwie olejnym w jego poczatkach jako tempera jajowa
szeroka gama pigmentow bardzo dobrej jakosci zaczela sie w XlX w
Źródło, z którego to zaczerpnąłem wspomina o indygo, które co prawda tanie nie było, ale i tak wychodziło dużo taniej niż lapis lazuli.
znalazłem notatki :
„Indygo naturalne jest barwnikiem roslinnym, z powodu nietrwałości zupełnie nieprzydatnym ” koniec cytatu
dobre było do barwienia szat a nie celów artystycznych
dzisiaj to zupełnie inny pigment tylko nazwa została ta sama
A to możliwe, że źródło się myliło, choć to duża księga o manuskryptach, więc nie powinna.
może to nie pomyłka tylko punkt widzenia
dzisiaj jest tak samo dobre zlecenie- bardzo dobre drogie materiały artystyczne
do innych prac wystarczą farbki z supermarketu
jak chłopaki miały przy tej robocie sponsora full wypas to poszli na całość
możliwe że ci sami miniaturzyści do dzieła ” 300 nocy upojnych z księżniczką Gryzeldą którą skopał Jednorożec z Bagien ” wzieli indygo i jakiś szlagmetal